Fot. flickr.com Kirt Edblom | CC BY-SA 2.0

Agregator cytuje wyszukane fragmenty (…), z artykułu opublikowanego przez psychoblogia.com (Autor: Klaudia Pączkowska)

(…) praktyczny przewodnik po szczęściu opracowany na podstawie teorii i zbioru wskazówek autorstwa Martina Seligmana – badacza, twórcy i propagatora psychologii pozytywnej.

(…) W ujęciu psychologii pozytywnej szczęście jest utożsamiane z dobrostanem rozumianym jako pozytywne samopoczucie i ogólna satysfakcja ze swojego życia.

Uniwersalny przepis na szczęście nie istnieje. (…) Pewne czynniki warunkujące nasze poczucie dobrostanu znajdują się zupełnie poza naszą kontrolą. 

Po pierwsze –  badania dowodzą, że nasza emocjonalność jest w określonej mierze uwarunkowana genetycznie (…) Po drugie – w życie człowieka wpisane są trudne wydarzenia i ból, negatywne emocje są naturalną odpowiedzią na te okoliczności.

(…) po pierwsze powinno być to życie przyjemne, po drugie – zaangażowane i po trzecie – sensowne. Te trzy ścieżki mają doprowadzić nas do szczęścia. 

(…) aktywne poszukiwanie pozytywnych emocji w teraźniejszości, ale także w przeszłości i przyszłości.

(…) Seligman radzi wobec tego, aby podjąć próbę wypracowania w sobie wdzięczności za dobre aspekty swojego życia.

(…) na ulotnych przyjemnościach trudno zbudować trwałe szczęście. Pozytywne emocje ulatują, gdy tylko znika bodziec. Wkrótce po tym, jak zjemy ostatni kawałek czekolady, dopijemy ulubioną herbatę i gdy na kinowym ekranie pojawią się napisy końcowe. Dlatego Seligman nie rekomenduje tej ścieżki jako wiodącej i przestrzega, że szczęścia nie da się osiągnąć drogą na skróty.

W temacie przyjemności tkwi dodatkowo pewien bardzo istotny haczyk! Chodzi o habituację, czyli przyzwyczajanie się do bodźców. Jeśli będziesz dzień w dzień jadł swoją ulubioną potrawę po pewnym czasie przestanie smakować tak samo dobrze. Jest to – jak przypomina Seligman – smutna psychofizjologiczna rzeczywistość, od której nie ma ucieczki.

Wielokrotne oddawanie się tej samej aktywności w krótkich odstępach czasu powoduje, że czynność ta niesie za sobą coraz mniej przyjemności.

Warto wobec tego robić sobie co jakiś czas przerwy od konkretnych przyjemności i urozmaicać ich repertuar.

Kolejną drogą do szczęścia jest wykorzystywanie swoich umiejętności i mocnych stron charakteru w różnych obszarach życia: osobistym, duchowym, rodzinnym czy zawodowym. Według Seligmana chodzi tu o angażowanie się w przedsięwzięcia, przy realizacji których mamy okazję rozwijać swój potencjał.

To przede wszystkim oddawanie się czynnościom, które w pełni pochłaniają: rozmowa z bliską osobą, sport, taniec, planszówki, gotowanie i wszelkiego innego rodzaju hobby.

Mogą to być również zwyczajne codzienne czynności. Przygotowany z sercem posiłek, wysprzątany wedle zaleceń Perfekcyjnej Pani Domu pokój czy dążenie do mistrzostwa w robieniu trójwarstwowego latte. Co ważne: w odróżnieniu od ścieżki przyjemności to nie pozytywne emocje są celem, dla którego angażujemy się w daną aktywność. To czynność sama w sobie jest nagradzająca.

Aby móc wykorzystywać w życiu swoje mocne strony, najpierw trzeba je dostrzec i uznać. 

Ostatnia ścieżka prowadząca do szczęścia wiąże się z wykorzystywaniem swoich umiejętności i zasobów w służbie większej idei – czegoś, co wykracza poza nasz osobisty interes.

(…) w punkcie dotyczącym sensu chodzi o to, aby czynić lepszym świat wokół siebie.

Chodzi o to, aby wdrażać w życie swój system wartości. To może być sprawiedliwość, miłość, prawda, uczynność, rozwój własny, wiara i wiele innych. Wartości te popychają do angażowania się w działalność wolontaryjną, w różnego rodzaju ruchy społeczne, polityczne i przeróżne inicjatywy wedle uznawanych idei.

Pustka egzystencjalna, brak sensu mogą być potężnymi przeszkodami na drodze do szczęścia.

Podsumowanie. Według Seligmana do pełni życia prowadzą trzy ścieżki: przyjemności, zaangażowania i sensu.  (…)

Autor: Klaudia Pączkowska

Pomóż świadczyć - Poleć znajomym!